| |
Prasa.
Mikroskop operacyjny w praktyce stomatologicznej.
Dariusz Pluciński |
wstecz |
 |
 |
Minęło prawie dwadzieścia pięć lat od momentu,
kiedy w 1981 roku dr Apotheker po raz pierwszy wykorzystał mikroskop
operacyjny do leczenia endodontycznego. Mikroskop ten był
urządzeniem o bardzo słabej ergonomii, mało stabilnym, posiadającym
jedno - 8 krotne powiększenie i prosty binokular. Chociaż pierwsze
spostrzeżenia i wrażenia z pracy były wielce obiecujące, przez kilka
kolejnych lat „zapomniano” o tym pomyśle. Główną przyczyną były
spore trudności związane z ergonomią pracy. Apotheker znalazł jednak
wielu naśladowców, a wśród nich doktora Gary’ego Carr’a, który
dzięki swojemu uporowi przyczynił się do opracowania nowych bardzo
ergonomicznych rozwiązań. Gary Carr od 1992 tj. od oficjalnej
prezentacji na zjeździe Amerykańskiego Towarzystwa Endodontycznego (
AAE ) takiego ergonomicznego mikroskopu, uważany jest za „ ojca ”
mikroskopii endodontycznej. Od tego czasu wiele się zmieniło...
Mikroskop operacyjny w wersji stomatologicznej
jest dzisiaj oferowany przez kilkudziesięciu producentów na całym
świecie. Rozwiązania techniczne wykorzystywane do produkcji
najlepszych z nich przyprawiają o zawrót głowy nawet najbardziej
wymagającego lekarza. W każdym przypadku cel jest zawsze ten sam:
odpowiednio oświetlić i powiększyć obraz pola zabiegowego. Ogromnym
atutem jest dodatkowo możliwość zamontowania do prawie każdego
mikroskopu toru wizyjnego.
Tor wizyjny pozwala na obserwowanie na żywo każdego zabiegu, a
zarazem na jego pełną dokumentację filmową i fotograficzną w formie
zarówno cyfrowej jak i analogowej. Uzyskany w ten sposób materiał
filmowy, czy fotograficzny jest doskonałym narzędziem edukacyjnym
dla samego lekarza jak i pacjenta. Wyniki badań przeprowadzonych na
całym świecie w różnych ośrodkach naukowych wskazują, że
zapamiętujemy tylko 7-10 % tego, co usłyszymy, 30 do 50 % tego, co
zobaczymy i prawie 90 % tego, co usłyszymy, zobaczymy i jednocześnie
wykonamy. Nie trudno sobie, więc wyobrazić, ile zapamięta pacjent,
jeśli będzie mógł na „żywo” usłyszeć i zobaczyć to, o czym mówi
lekarz (fot.1 i 2).
Możliwość cyfrowej dokumentacji przebiegu leczenia ma również aspekt
prawny. Dokładna dokumentacja tego, czym zajmował się lekarz w
trakcie wizyty znacznie ułatwia komunikację i zrozumienie przez
pacjenta skali trudności wykonywanych zabiegów. Bardzo istotne jest
również to, że każdy lekarz rozpoczynający pracę z mikroskopem, w
miarę upływu czasu i zdobywania doświadczenia podejmuje się co raz
trudniejszych zadań. Ponieważ leczenie „trudnych” przypadków z
założenia obarczone jest większym ryzykiem niepowodzenia, dlatego
dokumentacja na etapie diagnostyki może mieć później kolosalne
znaczenie w przypadku niepomyślnych odległych wyników leczenia.
Zwłaszcza przy roszczeniowej postawie pacjenta. Stąd też
dokumentacja fotograficzna specjalistycznego leczenia
endodontycznego jest wręcz bezwzględnie konieczna, w celu uniknięcia
ewentualnych zastrzeżeń ze strony pacjenta co do sposobu leczenia (
fot. 3 i 4).
Największym jednak beneficjentem netto pracy z mikroskopem, używając
języka Unii Europejskiej, jest dentysta, ponieważ to on słyszy,
widzi i wykonuje bezpośrednio wszystkie procedury.
Specjaliści zajmujący się pracą w powiększeniu, a w szczególności w
mikroskopie, zgodnie podkreślają, że po kilku miesiącach pracy,
lekarz zaczyna dostrzegać u siebie coś co można określić pojęciem
„inteligencji zmysłu wzroku” ang. „ visual IQ”. Znawczyni pracy w
powiększeniu a zarazem pionier w tej dziedzinie Doxey Sheldon,
powiedziała kiedyś, że od momentu gdy zaczęła pracować w mikroskopie
jej „inteligencja zmysłu wzroku” poprawiła się wyśmienicie. Pojęcie
„inteligencji zmysłu wzroku” jest określeniem bardziej nieformalnym
i jest raczej związane z sumą intuicji i umiejętności jakie lekarz
zdobywa z biegiem czasu, dokładnie obserwując podczas pracy np. dno
komory zęba, ścianę kanału korzeniowego czy też usuwając złamane
narzędzie. Późniejsza analiza każdego przypadku z osobna i
wszystkich razem, łącznie z oceną zdjęć rtg przyczynia się do
wzrostu świadomości i doświadczenia zawodowego stomatologa. Tak
zwany „szósty zmysł” to rezultat miesięcy szkoleń i indywidualnej
pracy z pacjentem.
Arnaldo Castelluci znany endodonta i zarazem
gorący orędownik pracy w powiększeniu, podsumowując zmiany jakie się
dokonały w sposobie pracy lekarza endodonty na przestrzeni niecałych
dziesięciu lat, powiedział, że „jeszcze do niedawna leczenie
endodontyczne polegało na ręcznym opracowaniu kanałów, których
długość oceniano na podstawie zdjęcia rentgenowskiego a samo
leczenie przypominało pracę w czarnej dziurze, którego rezultat był
najczęściej dziełem przypadku”. Nic dodać, nic ująć.
Warto również zauważyć, że mikroskop stał się
urządzeniem, które oprócz tego, że samo musi być ergonomiczne w
sensie mechanicznym „wymusza” podczas pracy taką pozycję ciała jaka
jest zgodna z najnowszymi osiągnięciami tzw. „ ergonomii
nakierowanej na człowieka „ wg. koncepcji Beach’a. (fot. 5)
Uzyskanie odpowiedniej sylwetki ciała jest w pewnym sensie naturalną
konsekwencją sposobu pracy z mikroskopem (fot. 6). Nie jest
tajemnicą, że ponad 60% lekarzy stomatologów z powodu nieprawidłowej
pozycji ciała przy pracy cierpi na różnego rodzaju dolegliwości ze
strony układu mięśniowo-szkieletowego. Według danych statystycznych,
te dolegliwości bólowe są jedną z najczęstszych przyczyn absencji
chorobowej wśród stomatologów, oraz skrócenia o nawet 10 lat ich
aktywności zawodowej. Wyliczono, że skrócenie o każdy rok okresu
aktywności zawodowej amerykańskiego dentysty, przynosi mu straty
netto w wysokości 150 tys. dolarów rocznie. Ale jak policzyć straty
związane z utratą zdrowia dentysty ? Praca stomatologa dzięki
lepszemu oświetleniu i powiększeniu pola zabiegowego nie musi
kojarzyć się więcej z „ekwilibrystyką” tułowia w celu dostrzeżenia
czegoś w „czarnej dziurze”.
Synguck Kim, światowej sławy specjalista z
dziedziny mikrochirurgi endodontycznej w kontekście leczenia zmian
okołowierzchołkowych powiedział że „Na początku wydawało się, iż
korzyści wynikające z wyposażenia praktyki stomatologicznej w
mikroskop operacyjny nie są szczególnie widoczne. Po krótkim czasie
stało się jednak jasnym, że kliniczne korzyści przekroczyły dalece
wszelkie oczekiwania”.
Mikroskop operacyjny przyczynił się do podniesienia skuteczności
zachowawczego leczenia przewlekłych zmian okołowierzchołkowych.
Dzisiaj ponad dwie trzecie wszystkich zmian poddaje się powtórnemu
leczeniu endodontycznemu. W tych przypadkach, kiedy niemożliwy jest
dostęp do okolicy okołowierzchołkowej od strony komory zęba,
doskonałe rezultaty można osiągnąć przeprowadzając zabieg resekcji
wierzchołka korzenia nawet w przypadku trzonowców. Oczywiście zabieg
resekcji nie jest niczym nowym, ale nowe jest podejście do sposobu
tworzenia płata, osteotomii, resekcji i wypełnienia wstecznego. To
co wyróżnia zabieg resekcji w mikroskopie od tradycyjnego zabiegu to
możliwość precyzyjnej diagnostyki korzenia na obecność ewentualnych
jego „pęknięć”.
Praca w mikroskopie pozwala na bardzo oszczędne „dysponowanie”
tkankami pacjenta i daje możliwość przeprowadzenia możliwie
atraumatycznego zabiegu. Sposób i czas gojenia po takiej resekcji
jest niewspółmiernie krótki i pozwala, w większości przypadków, na
zdjęcie szwów już po 3 – 4 dniach od zabiegu.
Multipotencjalność zastosowań mikroskopu w
stomatologii czyni go bardzo przydatnym urządzeniem w każdej
praktyce stomatologicznej. Zmiana podejścia zarówno co do sposobów
diagnostyki, profilaktyki jak i leczenia w całej stomatologii wiąże
się z wymogiem precyzyjności zabiegu. Trudno wyobrazić sobie dzisiaj
dalszy rozwój stomatologii bez doskonalenia umiejętności pracy w
powiększeniu.
|